|
LESZEK JESIONKOWSKI
„Si dipingo con cervello e non con le mani" – maluje się głową, a nie rękoma – stwierdził Michał Anioł i miał rację w tym względzie.
Malarstwo bowiem jest kwestią świadomości. Rozwija się wraz z nią i krystalizuje, zaś w pierwszym rzędzie ustala hierarchię wartości
i priorytetów. Tych, które można ująć w słowa – co i w jaki sposób artysta chce wyrazić.
Leszek Jesionkowski odbył studia graficzne i malarskie w krakowskiej ASP w czasach socu, co oznaczało – z czysto technicznego punktu
widzenia – dobre opanowanie warsztatu, które do dziś jest w jego obrazach widoczne.
W najlepszym tego słowa znaczeniu, boć przecie znów zaczynamy sobie – i to bardzo wysoko – cenić czysto warsztatowe walory dzieła.
Malować jednak zaczął stosunkowo niedawno, wtedy więc, gdy był już w pełni dojrzałym i świadomym swych wyborów i decyzji człowiekiem.
A wybrał sztukę światła. Sam zresztą wskazuje na Moneta i Bonnarda jako swych ulubionych malarzy. Monet zaś – to impresjonizm pięknie
rozedrgany w niuansach ulotnego blasku; Bonnard zaś – to postimpresjonistyczna już ekspresja samodzielnie i niezależnie od lokalnego
kolorytu stosowanej barwy. Gdy dodamy jeszcze, że Jesionkowski uprawia turystykę górską – geneza jego sztuki stanie się oczywista.
Lecz właśnie geneza tylko, nie zaś ona sama. Trudno jest bowiem doszukać się w dziełach artysty śladu choćby bezpośredniego wpływu
obu wymienionych mistrzów, jeśli pominąć znakomite wyczucie barwy i jednakiego z nią światła, oraz odwagę zestawiania kolorów. (...)
No, a ponadto lubi malować szczyty, co nie wymaga chyba komentarza.
Jerzy Madeyski
|